Poniżej najważniejsze z tych zmian. Mają one bezpośrednie przełożenie na funkcjonowanie dziecka w przedszkolu (szkole). Uwaga Obserwuje się stopniowe polepszanie się procesów uwagi, zmieniają się jej właściwości. Cechy uwagi dzieci sześcioletnich Po porodzie zaobserwowano u dziecka drżenie kończyn, jednakże przyznano mu 10 punktów w skali Apgar. Do 3 r. ż. dziecko rozwijało się prawidłowo. Z badań Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej stwierdzono iż, sprawność intelektualna Marka kształtuje się na poziomie górnej granicy wyników przeciętnych. Dzieci z syndromem FAS / Urszuka Kot// Wychowanie w Przedszkolu. - 2012, nr 3, s. 60-61 Dziecko z Alkoholowym Zespołem Płodowym (FAS) - wybór bibliografii /oprac. Elżbieta Trojan// Problemy Opiekuńczo-Wychowawcze. - 2012, nr 4, s. 63-64 Nie ma jednej recepty, postępowania z dziećmi z FAS, którą można zastosować i mieć gwarancję, że odniesiemy sukces. Istnieją jednak skuteczne sposoby postępowania wypracowane przez rodziców i opiekunów dzieci z FASD. Jedną z najczęściej wymienianych jest metoda „Ośmiu Kroków” autorstwa D.Evensen i J. Lutke. Konkret – polecenia formułowane krótkimi zdaniami, jasno Przemoc szkolna stanowi wyraz frustracji i dzieci. Sama złość nie jest ani negatywnym, ani pozytywnym stanem emocjonalnym. Najważniejsze, w jaki sposób radzimy sobie ze złością – czy w sposób konstruktywny, czy krzywdząc innych. Sprawcy przemocy wykorzystują zwykle swoją przewagę sił, znęcając się nad innymi fizycznie bądź Dziecko z alkoholowym zespołem płodowym (FAS) (2010 -2020) Krosno. 10.03.2021. Wydawnictwa zwarte. 1. Alkoholowy zespół płodu : teoria, diagnoza, praktyka / pod red. Marka Banacha. - Kraków : Wyższa Szkoła Filozoficzno-Pedagogiczna "Ignatianum" ; Wydawnictwo WAM, 2011. Sygn.: 4Vfvk3. Dzieci z FAS - dlaczego nie wolno pić alkoholu w ciąży? Tych dzieci jest więcej niż myślisz! FAS jest w Polsce powszechniejsze niż zespół Downa. Idealnie obrazują to zdjęcia w naszej galerii. Pamiętaj! Jeśli wypijesz kieliszek wina, twoje dziecko wypije go razem z tobą. Dziecko w brzuchu, nie ma mechanizmów obronnych przed działaniem alkoholu. Według statystyk Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych co trzecia kobieta w wieku 18-40 lat piła alkohol w trakcie ciąży. Te statystyki widać także po efektach takich niechlubnych praktyk. W Polsce rodzi się więcej dzieci z FAS niż dzieci z zespołem Downa! Już jedna lampka wina może mieć wpływ na twoje dziecko - jego wygląd fizyczny i psychiczny. Jeśli uda się uniknąć Alkoholowego Zespołu Płodowego, to mogą pojawić się inne, pochodne zaburzenia powodujące wiele komplikacji w jego, ale też twoim życiu! Problemy w szkole to tylko jedna z nich. Jak wyglądają i jak zachowują się dzieci z FAS? Jakie są inne poalkoholowe zaburzenia i wady wrodzone u dzieci? Spis treściJak alkohol wpływa na dziecko w łonie matki?FAS i inne zaburzenia poalkoholoweJak zachowują się dzieci z FAS?Problemy zdrowotne dzieci z FASJak wyglądają dzieci z FAS?Dzieci z FAS - galeria Czy alkohol jest przyczyną raka? Jak alkohol wpływa na dziecko w łonie matki? Na początku warto zaznaczyć, choć ta informacja jest szokująca, że napoje alkoholowe - także wino i piwo powodują większe zaburzenia u płodu i deficyty w rozwoju dziecka niż narkotyki. Według Instytutu Medycyny, w USA „Ze wszystkich substancji uzależniających (kokaina, heroina, marihuana), alkohol powoduje najpoważniejsze uszkodzenia neurobehawioralne płodu„. Dowiedz się: Fakty i mity dotyczące picia alkoholu w ciąży. Co więcej, nie trzeba być kobietą uzależnioną od alkoholu, pijącą z dużą częstotliwością i w dużych ilościach, by urodzić dziecko z FAS. Takie dzieci rodzą także niepatologiczne matki. FAS i inne zaburzenia poalkoholowe Według badań, 85% dzieci, które w łonie matki miało styczność z alkoholem nie dostanie FAS, ale to nie znaczy, że nie będą miały skutków poza cechami fizycznymi. Większość z tych dzieci cierpi na deficyty poznawcze i problemy w zachowaniu, będące pochodną działania alkoholu w życiu płodowym. Sprawdź: Ciężarna odpowie za picie alkoholu w ciąży? Tego chce Rzecznik Praw Dziecka Z tych wszystkich dzieci, łącznie 2 % ma łatwe do zdiagnozowania objawy Spektrum Płodowych Zaburzeń Poalkoholowych (raport PARPA 2015). Wśród zaburzeń poalkoholowych, oprócz FAS można wyróżnić FAE (te same objawy, ale mniej natężone niż FAS), ARND (objawy społeczne i umysłowe bez fizycznych) i ARBD (objawy fizyczne inne niż w FAS, bez objawów umysłowych). Jak zachowują się dzieci z FAS? Dzieci z FAS gorzej się uczą. Mają trudności z pamięcią i z przetwarzaniem informacji. Nie potrafią się skoncentrować, mają problemy z myśleniem abstrakcyjnym. Mają problemy z wymową. Często się jąkają, mają problemy z artykulacją myśli. Nie potrafią same rozwiązywać problemów. Są nadpobudliwe, impulsywne, cierpią na zmienność nastrojów. Mają problemy z wyciąganiem wniosków i uczeniem się na błędach, Nie potrafią rozporządzać czasem, a w dorosłym życiu także pieniędzmi. To co słyszą, nie zawsze do nich trafia, muszą powtarzać samodzielnie to co usłyszały by przyswoić informację. W wieku dojrzewania - często są niezdolne do kontrolowania impulsów seksualnych. Mają skłonności depresyjne i stany lękowe. Problemy zdrowotne dzieci z FAS Oprócz psychofizycznych oznak FAS, dzieci z tym zaburzeniem często mają problemy z sercem, nerkami, wzrokiem i słuchem. Przeczytaj: Wino w ciąży - czy czerwone wino jest zdrowe czy szkodliwe w ciąży? Jak wyglądają dzieci z FAS? Cechy fizyczne u dzieci z FAS najbardziej widoczne są między 2. a 10. rokiem życia. Później mogą stopniowo zanikać. często rodzą się z niską wagą - poniżej 2500 g pojawia się małogłowie - zmniejszony obwód główki brak rynienki podnosowej oczy są małe i szeroko rozstawione środkowa część twarzy wydaje się płaska - zwłaszcza nos z szeroką nasadą, krótki i zadarty górna warga jest wąska i słabo napigmentowana powieki opadające, z fałdem w wewnętrznym kąciku oka Dzieci z FAS - galeria Zobacz w naszej galerii, jak wyglądają dzieci z FAS na grafikach edukacyjnych i w realnych zdjęciach od rodzin (zazwyczaj zastępczych, gdyż FAS wciąż jest tematem tabu), które próbują naocznić ten problem. Nieprosta historia. Życie z trójką dzieci niezwyczajnych 22 sty 21 16:47 Ten tekst przeczytasz w 12 minut Kiedy zwyczajne dziecko włoży rękę do gorącej wody, poparzy się, więcej tego nie zrobi. Ale ich dzieci zwyczajne nie są. Rękę wkładają ponownie i ponownie. Oni słyszą: trzeba miłości, miłości, miłości. Pięć lat temu zaadoptowali troje niby zdrowych dzieci. Niby, bo ujawnił się FAS – alkoholowy zespół płodowy. Foto: solid photos / Shutterstock Leczenie dzieci z FAS jest w Polsce bardzo trudne Gdy jeden z synów ma pół roku, biologiczny tata rzuca nim o ścianę, córka biegnie do sąsiadki, ta dzwoni na policję. Dzieci lądują w pogotowiu opiekuńczym, potem trafiają do rodziny zastępczej, która wysyła córkę do I klasy bez przygotowania przedszkolnego. Dziecko zaczyna lekcje o godz. 8, a potem do godz. 16 musi siedzieć w świetlicy bez obiadu, bo rodzice zastępczy twierdzą, że ich nie stać na obiady Zawsze musi być więcej kanapek, niż potrzeba. Jeszcze w ubiegłym roku chłopiec upewniał się, czy są ziemniaki na zimę. Chce, żeby tata kupił szybki samochód, bo jakby zabrakło jedzenia, to wtedy pojedzie do sklepu. Nadal boi się o jedzenie, choć potrafi już powiedzieć dziękuję, kiedy jest najedzony Najmłodszy syn był maleńki. Szedł do przedszkola, a po południu nie pamiętał, gdzie był. Pewnego dnia zaczął gasnąć w oczach Córka w nocy ucieka. Ojciec znajduje ją, jak zmierza w stronę rzeki… Matka ma chyba zawał, ale udaje, że jest OK, bo przestało boleć. Ma przecież te małe dzieci. Tak wyszło: chłopcy są bardziej mamusi, córka jest oczkiem w głowie tatusia Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej Po roku małżeństwa okazuje się, że nie mogą mieć dzieci. Rzucają się w działalność społeczną. Przez chwilę rozważają adopcję, ale on nie jest do końca przekonany. Pewnego dnia mówi jednak: – Może zaadoptowalibyśmy dzieci? Ona: – Nie ma sprawy. Zapisują się na kurs. Na kredyt budują dom (rata ok. 2 tys. zł), bo decydują się przyjąć rodzeństwo. Może dlatego, że wszyscy z kursu chcą tylko jedno dziecko, niemowlaka? Oni zastrzegają: od czterech lat w górę, tak, żeby dzieci coś do nich mówiły. Czekanie na telefon z ośrodka adopcyjnego jest torturą. Myślą, że zapomniano o nich, bo procedury adopcyjne trwają co najmniej dziewięć miesięcy, jakby kobieta naprawdę była w ciąży. On zalicza w tym czasie operację kręgosłupa, bo doznał paraliżu nogi. Ale budowanie domu szybko go leczy. Sami tynkują, malują, kładą płytki. Wreszcie dzwoni telefon. Zostają rodzicami W ośrodku adopcyjnym na drugim końcu Polski, 17 godzin jazdy samochodem, pokazują im niewyraźne zdjęcia trojga dzieci. Jedno już tzw. nieadoptowalne, dziewczynka ma wtedy siedem i pół roku, chłopcy bardzo mali – półtora roku i dwa i pół roku. Po tej wizycie przeliczają, że i tak żyją skromnie, więc będzie ich stać na utrzymanie trójki. Jadą na spotkanie z dziećmi, przez lustro weneckie obserwują, jak one się bawią. Jeśli tam wejdą, już nie wyjdą. Wiedzą, że wcześniej jakaś para weszła, naobiecywała i nie wróciła. Dla dziewczynki to kolejny dowód, że nie wolno wierzyć dorosłym. Weszli. Te dzieci takie małe... Szok, bo obydwoje pracują w szkole średniej. Dziewczynka uśmiecha się nieśmiało, chłopcy zachwyceni. Na kolejnej wizycie dziewczynka nadal zdystansowana, chłopcy zaś tak spragnieni miłości… Pani z domu dziecka mówi, że kiedy wyjechali, jeden stał pod drzwiami i płakał. Jakby pytał, gdzie oni poszli. Na trzeciej wizycie zbierają dzieci biegające w ośrodku rekreacyjnym, pakują do samochodu, dostają reklamówki z ciuszkami nadającymi się jedynie do śmieci. Zostają rodzicami. Chłopcy nie mówią, noszą pieluchy, dziewczynka cały czas zdystansowana. Najmłodszy synek jest zbyt mały. W końcu rośnie, ale to kosztuje miliony przeczytanych artykułów naukowych i specjalne suplementy. Wożą chłopców na dostępne formy wczesnego wspomagania rozwoju. To za mało. Najmłodszy syn się nie zmienia. Słyszą: bunt dwulatka, bunt trzylatka, czterolatka, pięciolatka. Ile może być buntów? Adopcja w czasie pandemii. Te dzieci już raz zostały oszukane przez dorosłych Ona nie pamięta pierwszego miesiąca ani drugiego w roli matki. Wie, że wstawała o 5 rano, a o 23 udawało jej się zapiąć wszystko na ostatni guzik. Dzieci nie mają żadnych badań. Robią im więc pełne badania krwi – wyniki są złe. W domu dziecka nie dostawały pić, żeby nie moczyły pampersów, są odwodnione, tego mają za dużo, tamtego za mało. Starszemu synowi schodzi płatami skóra ze stóp i rąk, cierpi, płacze przy kontakcie z wodą. Jest niespokojny i uzależniony od telewizora – to wynik pobytu w rodzinie zastępczej. Kochać to za mało Gdy jeden z synów ma pół roku, biologiczny tata rzuca nim o ścianę, córka biegnie do sąsiadki, ta dzwoni na policję. Dzieci lądują w pogotowiu opiekuńczym, potem trafiają do rodziny zastępczej, która wysyła córkę do I klasy bez przygotowania przedszkolnego. Dziecko zaczyna lekcje o godz. 8, a potem do godz. 16 musi siedzieć w świetlicy bez obiadu, bo rodzice zastępczy twierdzą, że ich nie stać na obiady. Chłopcy są karmieni wyłącznie mlekiem, na które, jak się okaże, mają uczulenie. Kiedy przyjeżdżają do rodziców adopcyjnych, mają zniszczone głębsze warstwy skóry na policzkach. Kilka miesięcy zajmuje wyciągnięcie ich z problemu. Adoptowali chore rodzeństwo - daj im siłę do codziennej walki Córka, kończąc pierwszą klasę, z pierwszym świadectwem w ręku wraca do domu zastępczego i dowiaduje się, że od poniedziałku mają się wynosić. W poniedziałek zaczynają się wakacje. Nie będzie świetlicy, żłobka, do którego maluchy są wożone nielegalnie, bo przecież rodzice zastępczy mieli płacone za zajmowanie się nimi. Pierwszego dnia wakacji rodzeństwo ląduje w domu dziecka. Córka traci zaufanie do dorosłych. Dzieci potrzebują pomocy psychologicznej, ale przecież były także torturowane i głodzone. Mają liczne choroby. W książeczce zdrowia wpis: matka biologiczna wcześniej już miała dziecko. Córka opowie, że starsza siostra została zabrana przez biologicznego ojca i jest wychowywana przez niego i babcię. Biologicznej matce odebrano prawa rodzicielskie, a jednak rodzi kolejno córkę i synów. Odkrywają jeszcze jedno małe dziecko, bardzo chore, adoptowane za granicą. Postępują, jak ich uczono: przez pierwsze trzy miesiące dzieci nie mają kontaktu z nikim, żeby się przyzwyczaiły do rodziców i nowego domu. Ośrodek adopcyjny proponuje terapię grupową, ponarzekanie z innymi rodzicami. A oni chcą realnie pomóc dzieciom. Bo one nie uczą się przez doświadczenie. Kiedy zwyczajne dziecko włoży rękę do gorącej wody, poparzy się, więcej tego nie zrobi. Ale ich dzieci zwyczajne nie są. Rękę wkładają ponownie i ponownie. Oni słyszą: trzeba miłości, miłości, miłości. No to kochają, kochają, kochają. I nic z tego. Ona zna angielski, wertuje internet. Dowiaduje się, jakie są objawy niezaspokojonych potrzeb. Ośmioletnia córka chce nosić pieluchę, choć do niej nie sika. Ma też butelkę ze smoczkiem. Tak przeżywa utracone niemowlęctwo, należy pozwolić jej to przeżyć – piszą w mądrych czasopismach medycznych. Jeden z chłopców jest wcześniakiem, w karcie adopcyjnej napisano: brak chorób. Czują się oszukani. Z natury nie są nieodpowiedzialni, wiedzieliby, że z trójką ciężko chorych dzieci nie dadzą rady finansowo. Ale jest już za późno. Ośrodek adopcyjny mógł wychwycić problemy, wystarczyło np. mierzyć obwód głowy. Syn często się rani, nie widzi przeszkód na swojej drodze, jeśli coś go denerwuje, uderza głową w ścianę, zawiesza się kilka razy dziennie, świat przestaje dla niego istnieć. Diagnostykę robią na podstawie własnych obserwacji i wiedzy naukowej. Gdy mały się zawiesza, tulą go, on się wyrywa, ale oni go nie puszczają, mówią: kocham cię. Płacze i wraca do ich świata, spada napięcie mięśniowe, uśmiecha się i biegnie się bawić. Po czym uderza głową w ścianę. Jednak udaje się go wyrwać z jego świata. Nadal co prawda wpada na sprzęty, ale już patrzy w oczy. Na jego skórę nie działają najlepsze kremy dla dzieci. Wtedy ona stosuje nierafinowany olej kokosowy, którym smaruje małego pięć razy dziennie i w nocy. Kiedy ma trzy i pół roku, wypowiada pierwsze słowo: kokos. Tłuszcz przynosi mu ogromną ulgę. Dziś chłopiec ma osiem lat. FAS jest nieuleczalny Psychiatra na wejściu mówi, że obydwaj chłopcy mają alkoholowy zespół płodowy, czyli FAS, uszkodzenie mózgu i wady wrodzone. To dlatego najmłodszy syn był tak maleńki. Szedł do przedszkola, a po południu nie pamiętał, gdzie był. Pewnego dnia zaczął gasnąć w oczach. Szpital, ciężkie zapalenie nerek z powodu wrodzonej wady układu moczowego, operacja. Jest dzielny, jak zawsze. I jest najlepszym człowiekiem na świecie – wszystko by oddał, nawet jedzeniem, by się podzielił. A przecież był głodzony, przez pół roku siadał pod lodówką, płakał przez pół dnia. Ona kupuje wielkie garnki, w których gotuje do dzisiaj. Do syna po roku dociera, że w tym domu nigdy nie będzie głodny. Zawsze musi być więcej kanapek, niż potrzeba. Jeszcze w ubiegłym roku chłopiec upewniał się, czy są ziemniaki na zimę. Chce, żeby tata kupił szybki samochód, bo jakby zabrakło jedzenia, to wtedy pojedzie do sklepu. Nadal boi się o jedzenie, choć potrafi już powiedzieć dziękuję, kiedy jest najedzony. Budzi się, pyta, co będzie do jedzenia, najada się, pyta, co będzie na kolejne danie, co będzie następnego dnia… Dobrze, że ona lubi gotować. Załapują się na program unijny, biorą całą trójkę na diagnozę: u najmłodszego potwierdza się pełen FAS, starszy i córka mają FAS częściowy. Ona, która nigdy nie płacze, wtedy ryczy: FAS jest nieuleczalny, można jedynie łagodzić objawy. Jaką jeszcze cenę zapłacą jej dzieci za to, że biologiczni rodzice byli nieodpowiedzialni? Najmłodszy syn nigdy nie będzie w stanie stworzyć związku, nigdy nie będzie samodzielnym mężczyzną. Nigdy nie będzie dobrym tatą ani mężem. Rodziną są pięć lat, ośmioletni syn to mentalnie dwulatek. Wszystkie szafki mają zamki, żeby nie zrobił sobie krzywdy. Spuszczony na chwilę z oczu, bierze nóż i kroi, mimo że nie potrafi, kaleczy sobie rękę. W kolejnym tygodniu znów kaleczy. Regularnie wkłada rękę do wody z gotującymi się ziemniakami. Nie zdąży się sparzyć, bo matka czuwa, ale on ponownie wsadza dłoń do garnka. Tak wygląda ich życie. Jeden rodzic cały czas pilnuje najmłodszego. Gdy śpią, wychodzi z domu, idzie do sąsiada. Nie mogą pojechać na wakacje, bo w nocy jedna osoba musiałaby go pilnować. Śpią w salonie, drzwi w drzwi z pokojem synów, dom cały na biało, żeby ich nie rozpraszać. Tli się nocne światełko, drzwi do holu i balkonowe zamknięte na klucz. Chce się zabić Córka po I klasie nie umiała ani czytać, ani pisać, bo gdy późno wracała ze szkoły do rodziny zastępczej, natychmiast zajmowała się młodszymi braćmi. Tu, w małej, wiejskiej szkółce dostaje pomoc. Matka uczy ją czytać. Dziewczynka płacze. Dziś jest największą czytelniczką w gminie. Szybko nadrabia braki, uzupełnia ubogie słownictwo. IV klasę kończy ze świadectwem z biało-czerwonym paskiem. Prosi rodziców, by nadal jej pomagali. Trzeba sprawdzać plecak i wszystkie zadania, bo ani ona, ani bracia nie potrafią tego zrobić. Teraz córka ma taki przegląd raz w tygodniu, w piątek. Opowiada, co jej sprawia trudność, całą sobotę robi matematykę, na własne życzenie, bo wie, że musi robić dużo więcej niż inni, żeby mieć dobre oceny. W V i VI klasie też ma świadectwo z paskiem. Na olimpiadzie z języka polskiego okazuje się lepsza niż dziewczynki z VIII klasy. Sukcesów mnóstwo, wygrywa biegi, zdobywa tytuł laureata z matematyki. Sama z siebie nie chce brać udziału w konkursach, ale rodzice ją zachęcają. Jeśli dostaje choćby dyplom za udział, w domu jest wielka celebracja. W VI klasie rodzice kupują jej komputer. Wcześniej uważają, że nawet bez komputera i komórki dzieci mają zakręcone w głowach. Jeśli córka potrzebuje coś sprawdzić, robi to na komputerze rodziców. Narzeka, że mama jest wymagająca, co oznacza, że ma się umyć, stopy i zęby też. Codziennie trzeba o tym przypominać. Zakładają kontrolę rodzicielską, pozwalają pograć na komputerze. Zamiast grać, szuka czatów, ludzi, tworzy nowe tożsamości. Na co dzień uśmiechnięta, radosna, nie śpi po nocach, pisze o samobójstwie. To wychodzi na jaw. Komputer zostaje ograniczony. Córka tnie się, matka znajduje kartkę, że chce się zabić. W wyszukiwarce mnóstwo sposobów, jak może to zrobić. Rodzice po raz pierwszy czują się bezradni. Miłość w czasach zarazy. Reportaż Janusza Schwertnera Koleżanka ze Szwajcarii zakłada zbiórkę pieniędzy. Mogą sfinansować część terapii z oszczędności, ale co dalej? Pożyczka, kredyt? 10 spotkań to 1500 zł, wizyta u psychiatry – 170 zł albo państwowo dopiero za osiem miesięcy. A córka chce się zabić teraz. Matka zmienia hasło, córka je odgaduje. Nocami wchodzi na górę do swojego pokoju, uruchamia komputer. „Jestem w środku rozpaczy”, pisze. Na stronie na której grają w szkole w szachy, nagabuje ją pedofil. Pisze do niej jak z ostrego porno: „nadzieję cię na penisa i będę uderzał tobą o ścianę”. Wie, że ma do czynienia z 12-letnim dzieckiem. Wypisuje: „Jestem bogaty, mam basen, ożenię się z tobą, wkrótce przyjadę do Polski”. Matka wchodzi sprawdzić, czy córka się umyła. Ta wyłącza zasilanie. Ale mruga monitor, wszystko się wydaje. Zawsze staniemy za tobą Córka w nocy ucieka. Ojciec znajduje ją, jak zmierza w stronę rzeki… Matka ma chyba zawał, ale udaje, że jest OK, bo przestało boleć. Ma przecież te małe dzieci. Tak wyszło: chłopcy są bardziej mamusi, córka jest oczkiem w głowie tatusia. Dałby się za nią pokroić na najmniejsze kawałeczki. Rodzice płaczą. Rozmawiają z córką. Ona: – Chcę, żebyście pożałowali, że mnie wzięliście. Oni: – Masz pecha, trafiłaś na nas. Choćbyś na rzęsach stanęła i tak będziesz naszą córką, wszędzie cię znajdziemy, nigdy cię nie znienawidzimy. – O, ja wam jeszcze pokażę – odgraża się. – Próbuj, zawsze staniemy za tobą. FAS w Polsce nie istnieje Rodziców wiele różni, ale mają siebie. I mają to zdanie Terry’ego Pratchetta „rzeczy się wydarzają”. Się wydarzyło, trzeba się zastanowić, co zrobić. Jej bardzo pomaga zbiórka pieniędzy. Od razu zastrzega – nie chodzi o pieniądze. Dostała wsparcie. Dowiedziała się, że jej koleżanka straciła dwuletnią córkę. Teraz ma niepełnosprawne dziecko. Obydwie cieszą się z podobnych rzeczy, np. z podskoku wykonanego w wieku trzech i pół roku. Zwyczajne rodziny tego nie rozumieją. Ona w ciężkich chwilach ucieka w gotowanie, sprzątanie, segregowanie. Wieczorami czyta. On z córką ucieka do pasieki, którą założyli, bo dzieci lubią miód. Z początku kupowali w Biedronce, ale jak zobaczyli skład, stwierdzili, że nie będą tym świństwem karmić dzieci. Córka rozpoznaje bezbłędnie królową, dla matki pszczoła jak pszczoła. Na jego urodziny cała rodzina składa się i kupują cyrkularkę do obróbki drewna. Wieczorami robi ule i słucha muzyki. Idzie na trzy godziny do lasu, zbiera drewno. Po ucieczce córki tak dużo chodzi po lesie, że mają zapas drewna na 10 lat. Wcześniej buduje plac zabaw. Trzy zacienione hamaki, trzy huśtawki, zjeżdżalnię, zjazd tyrolski, czterometrową ściankę wspinaczkową. Dzieci z tatą chodzą na wycieczki. Łażą wiele kilometrów, przewracają się, pełen luz. Mama by tego nie wytrzymała. Ze zbiórki zagranicznej mają 3,6 tys. franków, z polskiej – jakieś 7 tys. zł. Ich historia jest w sumie pozytywna – w domu ciągle się śmieją. Ona gotowa studiować psychologię, trzeci kierunek, żeby fachowo pomóc dzieciom. Owszem, są w Polsce szkolenia z FAS. Za 800 zł, robione przez fundacje. A tak generalnie w naszym kraju dzieci z FAS nie istnieją, nie dostają żadnej pomocy. Chłopcy nie mieli rewalidacji w przedszkolu, w szkole. – Na szczęście – matka mówi to przez łzy – jeden z synów ma autyzm, drugi zaburzenia ze spektrum autyzmu. Tylko dzięki temu dostali orzeczenie o kształceniu specjalnym. Obydwaj płaczą, dlaczego wszystkie dzieci są lepsze od nich. Czują się gorsi. Stąd tylko krok do tego, co ma córka – do zerowej samooceny. Ostatnio mówi: – Nie warto we mnie inwestować żadnych pieniędzy, bo i tak nic ze mnie nie będzie. Widzi w sobie samo zło, mimo że jest otoczona miłością i opieką. Nie tylko przez rodziców, także przez babcię, ciocie i wujków. Średni syn dostaje nauczyciela wspomagającego, lubi szkołę. Przedszkolak od razu ma łatkę niegrzecznego, dzieci go odrzucają, bo nie słucha. Matka tłumaczy wychowawczyni, że on naprawdę nie słyszy, że trzeba do niego mówić twarzą w twarz i bardzo wolno, a jak pani mu każe usiąść, a ma potrzebę wstania, to i tak wstanie. Zostaje odroczony, bo nie nadaje się do szkoły. System działa tak, że gdyby dzieci nie miały autyzmu, nie otrzymałyby żadnej pomocy. Polscy rodzice adopcyjni często więc kłamią, bo kochają swoje dzieci. Psychiatrzy wpisują w papiery autyzm, chociaż wiedzą, że to FAS. Oni w poradni słyszą, że jak dzieci zaczną popełniać przestępstwa, dostaną godzinę rewalidacji. Z początku nie zwracają się do ZUS o świadczenia dla dzieci niepełnosprawnych, bo… jest dużo ludzi potrzebujących. Teraz świadczenia biorą. Dzięki zbiórce mogą opłacić całej trójce nowoczesną terapię słuchową. Ma naprawić braki z dzieciństwa w działaniu nerwu błędnego. Żeby umiały oceniać ludzi, kto przyjaciel, kto wróg. Pieniądze pójdą też na logopedę, bo najmłodszy syn mówi niewyraźnie. Rówieśnicy śmieją się z niego. Dermatolog (dzieci mają genetyczny trądzik dziecięcy) czy psychiatra (ostatnie badania córki 500 zł) zlecają badania, których nikt nie wypisze na NFZ. Wszystko robione prywatnie. Zagraniczne suplementy – fortuna. Dzięki nim najmłodszy syn urósł. A nawet zapamiętał jedną krótką piosenkę i pamiętał ją następnego dnia i następnego. Ale nigdy nie nauczy się jeździć na rowerze – naciskanie na pedały plus koncentracja na kierowaniu to za dużo. Najgorsze czeka ich w okresie dojrzewania. Bo najmłodszy np. nie zapanuje nad popędem seksualnym i zgwałci. Bo gdy coś robi, nie ma hamulca. Był bardzo agresywny, w przedszkolu od razu bił, teraz udało się to wyciszyć. Nie rozróżnia: moje – twoje, zabiera do domu rzeczy dzieci, matka je zwraca. Chłopiec ślini się. Mamy dla kogo rano wstawać – Tak bym chciała, żeby moje dzieci nie odstawały, żeby nie czuły się gorsze, zawsze z boku. Zrobiły olbrzymie postępy. Czy nie będą na garnuszku państwa? O to martwię się najbardziej – mówi ona. Ma podkrążone oczy i przedwczesne zmarszczki. Nie wygląda na 40 lat. Ośmiolatek nauczył się, ile to siedem razy dwa. Pamięta. Była celebracja: brawo, brawo, brawo. Córka będzie miała edukację domową, jest w VII klasie, rodzice dadzą radę. Jak ze wszystkim. – Nawet, jeśli na 15 minut idę do sklepu i wracam, to jest wielki huk: mamusia wraca. Mąż wyjdzie z domu na chwilę: no cześć tato, co u ciebie słychać. I ciągle ganianie i przytulasy. Mamy dla kogo rano wstawać. Córka ostatnio: – Nie mielibyście kłopotów, gdybyście nas nie adoptowali. Matka: – Mielibyśmy kłopoty, żyjąc ze świadomością, że nasze dzieci źle się mają. Data utworzenia: 22 stycznia 2021 16:47 To również Cię zainteresuje Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Znajdziecie je tutaj. Wykłady wygłoszone podczas webinarium: dr n. med. Seweryna Konieczna „Wpływ uszkodzeń układu nerwowego i innych narządów na funkcjonowanie dziecka z FASD” mgr Anna Blokus-Szkodzińska „Nauczyciel i dziecko z FASD w edukacji przedszkolnej” mgr Małgorzata Tomanik „Dziecko z FASD w systemie edukacyjnym” Zapraszamy do zapoznania się z zapisem video z webinarium, które dostępne jest na portalu YouTube. Do pobrania dostępne są również prezentacje ekspertów, którzy wygłosili wykłady podczas webinarium. „Wpływ uszkodzeń układu nerwowego i innych narządów na funkcjonowanie dziecka z FASD” dr n. med. Seweryna Konieczna [.pptx rozmiar: 1,37 mb] „Nauczyciel i dziecko z FASD w edukacji przedszkolnej”mgr Małgorzata Tomanik [.pptx rozmiar: 3 mb] Współorganizatorem wydarzenia był Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. Polecamy również inne publikacje w tematyce FASD, dostępne do pobrania poniżej: broszura dla rodziców (.pdf rozmiar: 4,98 mb) publikacja Pani Małgorzaty Tomanik (.pdf rozmiar: 221 kb) Niebieska Linia nr 3 / 2006Osiemdziesiąt procent dzieci z alkoholowym zespołem płodowym (FAS) znajduje się poza rodzinami biologicznymi, w różnych formach opieki pozarodzinnej. Ta grupa rodzin przysposabiających i wspierających nieraz szuka dla nich pomocy. W najtrudniejszej sytuacji są rodziny biologiczne, które borykają się z problemem uzależnienia, biedy, bezrobocia, wielodzietności i zupełnej bezradności. Wydaje się, że poza "odbieraniem im dzieci" nie wypracowano innego systemu wsparcia. Kiedy dzieci z FAS trafiają do rodzin adopcyjnych, te często przez długi czas są nieświadome obecności problemu. W wypadku rodzin jawnie adopcyjnych dochodzi do szukania pomocy dla dziecka i rodziców. Rodziny, które ukrywają fakt adopcji przed otoczeniem i dzieckiem, nie będą sięgały po odpowiednią pomoc, gdyż problem będzie błędnie identyfikowany. Rodziny zastępcze, szczególnie te, które specjalizują się we wspieraniu dzieci o zaburzonym rozwoju, znacznie częściej będą otwarcie poszukiwały pomocy, unikną też pułapki obniżania własnej samooceny w związku z przeżywanymi problemami wychowawczymi. Jednak wszystkie te okoliczności bledną, jeśli zestawimy je z tymi, w które uwikłana jest rodzina biologiczna dziecka. Coraz częściej słyszymy o wypadkach porzucenia noworodków, zrzekaniu się ich zaraz po urodzeniu, czy wreszcie o życiu dzieci doświadczających przemocy, zaniedbań, odrzucenia i biedy. System wsparcia realizowany przez ośrodki pomocy społecznej i adopcyjno-opie- kuńcze jest niewydolny. Nie czuję się uprawniony do podejmowania krytyki rozwiązań, które proponuje ustawodawca, ale chcę zwrócić uwagę na szanse, jakie niesie dla rodzin wsparcie działalności organizacji pozarządowych i kościelnych, które już działają na tym polu lub też planują taką pracę. Monopolistyczna pozycja ośrodków pomocy społecznej, których zasadniczym profilem działań pozostaje udzielanie często niewystarczającej pomoc materialnej, jest przeszkodą w rozwijaniu adekwatnych ofert pomocy. Działania takich organizacji społecznych jak Fundacja "Barka" (B. T. Sadowscy, Poznań), "Wspólnota Chleba" (s. M. Chmielewska, Warszawa), Stowarzyszenie "Otwarte Drzwi" (A. Machalica-Półtorak, Warszawa), Centrum Opieki Zastępczej (M. Klecka, Lędziny), Fundacja "Nasz Dom" (P. Urbanowicz, Lutol Mokry), Fundacja "Daj Szansę" (K. Liszcz, Toruń) pozwalają na pewną dozę optymizmu. Praca terapeutyczna z dziećmi z FAS, które są w rodzinie biologicznej, powinna zacząć się wtedy, gdy sami rodzice zostaną objęci ofertą wsparcia przez organizacje w rodzaju wyżej wymienionych. Jeśli dziecko pozostaje w złych warunkach rodzinnych i korzysta jedynie z zajęć socjoterapeutycznych w świetlicy, nie dojdzie u niego do znaczących zmian w funkcjonowaniu czy też nauce. Modele całościowe, obejmujące terapię rodziny, dające wsparcie mieszkaniowe, włączenie do wspólnoty i wreszcie pracę oraz naukę, są pożądanymi i być może tańszymi rozwiązaniami niż te, które obecnie funkcjonują. Sytuacja rodziny zastępczej Ochoczo powierza się rodzinom zastępczym dzieci ze specjalnymi potrzebami wychowawczymi i rozwojowymi, nie przygotowując ich w zakresie określonych umiejętności, a wsparcie ogranicza się do skrupulatnie naliczanych i często zmienianych wysokości zapomóg, zasiłków, dodatków. Przykładem skrupulatności jest pomniejszanie zapomogi o połowę wysokości dochodu dziecka, jakim jest np. zasiłek pielęgnacyjny, tj. o 77 zł. Między ośrodkami a rodzinami krąży korespondencja z uaktualnianymi decy- zjami, orzeczeniami. Ciekawym zja- wiskiem są też krążące formularze między rodzinami zastępczymi a kuratorami, obieg ten jest uświęcany dwa razy w roku zatwierdzającą decyzją sędziego możliwości terapeutyczne Część profesjonalistów nigdy nie słyszała o problemie FAS lub też nie widzi sensu w jego rozpoznawaniu i udzielaniu pomocy. "Te dzieci tak mają" - twierdzą. Ponieważ dzieci z FAS rozwijają się z opóźnieniem, nieharmonijnie, nastręczają znacznych problemów wychowawczych, są one obejmowane różnymi ofertami wsparcia, często "figurując" pod innymi, błędnymi rozpoznaniami-etykietkami. Mamy więc: stabilną encefalopatię, zaburzenia osobowości na podłożu organicznym, infantylizm psychiczny, całą gamę upośledzeń umysłowych, niedowidzenie i niedosłyszenie, nieharmonijny rozwój psychoruchowy, objawy autyzmu, porażenie mózgowe, całościowe zaburzenia rozwoju, ADHD, dysleksję, wreszcie podejrzenie zaburzeń psychotycznych czy depresyjnych. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt przeżycia odrzucenia przez rodziców biologicznych, kłopoty w budowaniu własnej tożsamości i wreszcie uwikłanie w zaburzenia wtórne, które wynikają z błędnego rozpoznania potrzeb rozwojowych oraz niewłaściwego prowadzenia edukacji i wychowania. Tak więc realne możliwości pomocy w większości nie przystają do realności zaburzeń FAS. Istotne zmiany Z niezbędnych zmian, które powinny zajść w obszarze problematyki FAS, pierwszą winno być odważne, poprzedzone szczegółowym badaniem i wywiadem, rozpoznanie alkoholowego zespołu płodowego. Druga zmiana powinna dotyczyć wyszkolenia terapeutów, którzy będą znali i rozumieli złożoność obrazu FAS i uwzględniali jego specyfikę przy tworzeniu programów terapii. Trzecią istotną sprawą jest uzmysłowienie sobie podstawowego znaczenia wpływu alkoholu na układ nerwowy i cały organizm. Wczesne deficyty w zakresie rozwoju ośrodkowego układu nerwowego są decydujące, jeśli chodzi o wystąpienie w przyszłości licznych objawów i trudności. Programy terapeutyczne powinny brać pod uwagę te zmiany, a więc opierać się na ich rozpoznaniu i uwzględniać w swoich propozycjach. Niedoskonałości i niedojrzałości w zakresie słyszenia, widzenia, czucia temperatury, propriocepcji, czucia głębokiego są odpowiedzialne za większość trudności w funkcjonowaniu, nauce, obrazie samego siebie itd. występujących u dzieci z FAS. Także sprawność i obecność odruchów wrodzonych bezwarunkowych i warunkowych oraz właściwa kolejność w ich pojawianiu się i wygaszaniu mają kluczowe znaczenie. Wiele trudności dziecka wynika z upośledzenia zdolności zapamiętywania danych, a w konsekwencji ograniczonego ich organizowania i wykorzystania. Takie innowacyjne programy od ponad dwóch lat opracowywane są w Centrum Opieki Zastępczej w Lędzinach i w Fundacji "Daj Szansę" w Toruniu. Potrzeba nam wsparcia materialnego, merytorycznej współpracy z ośrodkami klinicznymi i wreszcie nadziei, że zmiany są możliwe. Nadziei, która będzie oparta na życzliwości profesjonalistów i dialogu z rodzicami, także biologicznymi. Dziecko z FAS w przedszkolu Jeśli dziecko z alkoholowym zespołem płodowym zostanie adoptowane w pierwszych miesiącach życia przez parę, która "chce mieć własne dziecko", bywa wychowywane tak, jakby problem FAS go nie dotyczył. Mimo narastania trudności wychowawczych i wielu problemów zdrowotnych, trafia wreszcie do przedszkola. Rodzice "chcą od niego trochę odpocząć", odpocząć od poczucia własnej bezrad- ności, bywają źli, że częste chorowanie przerywa przedszkolną edukację. Tak naprawdę niewiele się zmienia, a i postępów w funkcjonowaniu nie widać. Bardzo często przed takimi rodzicami zataja się historię dziecka, wcześniejszej ciąży alkoholowej. Rodzice adopcyjni mają poczucie winy, że nie radzą sobie jako rodzice. W lepszej sytuacji są dzieci, które trafiają do rodzin zastępczych w wieku 3-5 lat. Tu diagnoza problemu będzie pełniejsza, a rodzicielstwo bardziej terapeutyczne. Z powodu oczywistych zaburzeń więzi, trudności emocjonalnych takie dzieci przez pierwsze miesiące, czy nawet lata, będą najczęściej wspierane w domu, a do przedszkola pójdą nieco później, gdy już wrosną w nową, zastępczą rodzinę. Ta grupa rodziców podchodzi spokojniej, nieco bardziej dojrzale do problemów wychowawczych i łatwiej nawiązuje dialog z wychowawcami. Znając tło problemów dziecka, będąc często absolwentami szkoleń dla rodzin zastępczych, łatwiej wprowadzają odpowiednie do trudności i problemów zasady postępowania wobec dziecka. Częściej też szukają placówek specjalistycznych, grup integracyjnych, a sami uczestniczą w grupach wsparcia. Przedszkola mogą znaleźć w tej grupie rodziców sojuszników w swoich działaniach programowych i animatorów, którzy mogą pociągnąć także rodziców dzieci bez problemów do współpracy z zespołem pedagogów przedszkola. Na pytanie o miejsce dziecka z FAS, czy ma ono być w domu, czy w przedszkolu - odpowiedź brzmi: w domu, tak długo, jak wymaga tego stan zdrowia i funkcjonowania dziecka, następnie w domu i w przedszkolu na zajęciach terapeutycznych, wreszcie, na poziomie zerówki - w grupie, z dodatkowym wsparciem w obszarach szczególnych niepełnosprawności i zaburzeń funkcji (np. poznawczych, grafomotorycznych czy zaburzeń nastroju i niepokoju). Wychowywanie dzieci z FAS może stać się fascynującą drogą zarówno dla wychowawców, jak i rodziców. Szkoda jedynie, że naturalni rodzice porzucili te dzieci, jednak jest dla nich nadzieja. Nadzieja jest w "Daj Szansę" - Poradnia Wspierania Rozwoju Dzieci z FAS 87-100 Toruń, ul. Piskorskiej 11 tel. (56) 648-23-63 fax (56) 659-91-43 e-mail: dajszanse@ Inne z kategorii Poszukujemy osoby na stanowisko Specjalisty / Specjalistki ds. Promocji Posiadasz doświadczenie w tworzeniu treści na wybrane media społecznościowe? Nie jest Ci obca obsługa... czytaj dalej Ankieta dla Czytelników dwumiesięcznika „Niebieska Linia” Szanowni Państwo, Zapraszamy do wypełnienia ankiety na temat pisma „Niebieska Linia”. Opracowanie jej wyników pozwoli nam na ocenę realizowanego od... czytaj dalej Co to jest FAS? Płodowy zespół alkoholowy (FAS – ang. Fetal Alcohol Syndrome) jest poważnym stanem chorobowym, dotykającym dzieci narażone na ekspozycję na alkohol w okresie prenatalnym. Alkohol znajduje się na liście produktów zakazanych w diecie przyszłych mam, gdyż jest on niezwykle toksyczny. Spożywany w ciąży przedostaje się do organizmu płodu (za pośrednictwem łożyska) i zaburza jego prawidłowy rozwój, powodując uszkodzenie układu nerwowego i zahamowanie wzrostu dziecka. Co istotne, zespół FAS jest nieuleczalny i nie występuje u potomstwa kobiet, które podczas ciąży stosowały abstynencję alkoholową. Zespół FAS – objawy Syndrom FAS charakteryzuje się uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego i występowaniem różnego rodzaju wad fizycznych i psychicznych. Do najbardziej charakterystycznych objawów FAS można zaliczyć: niską wagę urodzeniową i jej powolny wzrost w okresie niemowlęcym, niewielką i wąską główkę dziecka, zmiany w fizjonomii twarzy dziecka (zadarty i krótki nos, wąskie i blade usta, opadające powieki, szerokie rozstawione oczy, nisko osadzone uszy, krótka szyja, niewielka żuchwa i cofnięty podbródek), zaburzenia równowagi, zaburzenia koordynacji ruchowej, problemy z koncentracją uwagi, problemy z pamięcią, nadpobudliwość ruchowa, brak potrzeby nawiązywania kontaktów interpersonalnych, skłonność do zachowań agresywnych i przemocowych, skłonność do depresji i zaburzeń lękowo-nerwicowych, zwiększone ryzyko wystąpienia wad serca i nerek. Jak rozpoznać FAS? Syndrom FAS zwykle diagnozuje się już w okresie noworodkowym. Przy rozpoznawaniu ocenia się: charakterystyczne defekty występujące na twarzy dziecka, niepełnosprawność rozwojową dziecka, zaburzenia pracy układu nerwowego dziecka, spożywanie alkoholu przez matkę podczas ciąży. FAS u noworodka – jak wygląda syndrom FAS? Płodowy zespół alkoholowy w znacznym stopniu wpływa na jakość życia dziecka już od okresu niemowlęcego. Jego symptomy utrudniają codzienne funkcjonowanie i opiekę nad noworodkiem, który może być bardziej wrażliwy na bodźce zewnętrzne niż zdrowe dzieci. Ponadto niemowlęta z FAS często są rozdrażnione i nadmierne aktywne, a także mają problemy z zasypianiem. Obserwuje się u nich również opóźniony rozwój mowy, a także problemy z motoryką – dzieci z FAS później niż rówieśnicy zaczynają mówić, raczkować i stawiać pierwsze kroki. Skutki picia alkoholu w ciąży w postaci zespołu FAS są szczególnie uciążliwe dla dziecka w okresie przedszkolnym i szkolnym. Zwykle ma ono problemy w nauce – zmaga się z trudnościami w przyswajaniu i zapamiętywaniu informacji, zrozumieniu poleceń nauczyciela oraz ma problemy z koncentracją. Dzieciom z FAS trudno jest zrozumieć pojęcia abstrakcyjne, metafory, wieloznaczności itp. Często biorą wszystko zbyt dosłownie, przez co mogą mieć problemy z nawiązywaniem kontaktów interpersonalnych. Ponadto dzieci zmagające się z tą chorobą mogą w ogóle nie odczuwać chęci ich utrzymywania. Nie ułatwia tego również fakt, że nie kontrolują swoich emocji, przejawiając przy tym skłonność do zachowań agresywnych i przemocowych. Co więcej, dzieci z FAS często mają problem z przechodzeniem z klasy do klasy oraz zakończeniem edukacji szkolnej. Dorosłe życie z syndromem FAS również nie jest łatwe – ludziom dotkniętym tym zespołem chorobowym trudno jest osiągnąć samodzielność i niezależność życiową. Takie osoby często nie mogą odnaleźć się w społeczeństwie, a skłonność do agresji i zmienność humorów może być destrukcyjna dla ich psychiki. Często tracą kontrolę i nie panują nad swoimi zachowaniami. Może to skutkować zamknięciem w sobie, depresją, zaburzeniami nerwicowymi i lekowymi. Z uwagi na trudności z funkcjonowaniem w społeczeństwie mogą zmagać się również z problemami finansowymi i nadmiernym poczuciem samotności. Często najbliższa rodzina jest jedyną opoką ludzi zmagających się z FAS. Kiedy można rozpoznać FAS u niemowląt? Syndrom FAS u niemowląt można rozpoznać już w pierwszym miesiącu ich życia. Jednakże zdaniem wielu badaczy w Polsce wiedza na temat wad wrodzonych, będących następstwem spożywania alkoholu przez kobietę w ciąży, wciąż jest niewystarczająca. Wobec tego zespół FAS jest często diagnozowany w późniejszych etapach życia dziecka – wówczas, gdy dziecko ma problemy z rozwojem mowy, zmaga się z trudnościami w nauce czy też wykazuje nadmierną skłonność do agresji. Co więcej, w niektórych przypadkach objawy zespołu FAS mogą być błędnie przypisywane innym jednostkom chorobowym. Leczenie FAS Syndrom FAS jest nieuleczalny – nie ma na niego lekarstwa ani też usystematyzowanego postępowania terapeutycznego. Jego objawy pojawiają się już podczas okresu noworodkowego i towarzyszą człowiekowi przez całe życie. Jednakże odpowiednio wczesne rozpoznanie i podjęta interwencja mogą znacząco wpłynąć na poprawę jakości życia dziecka oraz zminimalizować ryzyko wystąpienia wtórnych problemów zdrowotnych. Co więcej, wczesne zdiagnozowanie zespołu FAS pozwala posłać dziecko do odpowiedniej placówki edukacyjnej, w którym otrzyma ono fachową pomoc pedagogów, psychologów i logopedów. Niezwykle istotne jest dostosowanie różnych sfer życia do specyficznych wymagań dziecka zmagającego się z FAS. Jak zapobiegać FAS? Podstawą profilaktyki FAS jest abstynencja alkoholowa przez cały okres ciąży. Jednym z często powielanych mitów na ten temat jest przekonanie, wedle którego alkohol nie jest szkodliwy ani dla przyszłej matki, ani dla rozwijającego się płodu, jeśli jest spożywany w niewielkich ilościach i na początku ciąży. Faktem jest, że alkohol jest niezwykle toksyczny i należy się go wystrzegać przez całą ciążę. Co więcej, mózg dziecka jest najbardziej wrażliwy na destrukcyjne właściwości alkoholu w pierwszym trymestrze ciąży. Nie bez znaczenia w tym kontekście jest również to, że alkohol bardzo szybko dociera do płodu i wywołuje spustoszenie w jego organizmie. Źródła: Banach M., Matejek J., W trosce o zdrowie dziecka i Twoje. Płodowy Zespół Alkoholowy (FAS) – kompendium wiedzy, Kraków 2016. Klecka M. Janas Kozik M., Dziecko z FASD. Rozpoznania różnicowe i podstawy terapii, Warszawa 2009. Banach M. (Red.) Alkoholowy zespół płodu. Teoria. Diagnoza, Praktyka, Kraków 2011.

dziecko z fas w przedszkolu