134265 wyświetleń. Stella i kot. 6 minut temu. Od zawsze wyrastałam z poczuciem ze moja siostra jest lepsza ładniejsza mądrzejsza .One ze mnie drwiła kpiła czasami dostawałam manko .Mój
Widocznie mi się udało, bo siostra rok później urodziła córkę. Oleńka to jedyna siostrzenica, która jest ze mną blisko. Lubię ją jak własną! Ten szwagier odwiedza mnie do dzisiaj… Już nie ma łóżka między nami – po prostu posiedzimy, pogadamy, on mi się poużala, pochlipie i mówi, że jest mu lżej.
Jednak moja siostra przy moich kolegach mogła czuć się bezpieczna, ponieważ do urodziwych nie należała. Brzydota jej mi nie przeszkadzała, tylko mieliśmy te same geny i ja przez to śliczny nie byłem. Natomiast moja drużyna w przeciwieństwie do mnie prezentowała się znakomicie, a o ich względy rywalizowały koleżanki z klasy siostry.
Moja siostra. Miałem 16 lat. Byłem zakompleksionym, nieśmiałym chłopakiem. Obecność dziewczyn mnie. mocno krępowała, brak mi było odwagi. Byłem 100-procentowym prawiczkiem, nigdy nawet nie. pocałowałem żadnej. Bardzo z tego powodu cierpiałem, pozostawała mi tylko moja niezastąpiona. rączka.
Byli dumni, że chociaż jedna córka dobrze się w życiu ustawiła. Bo ta druga, czyli ja – szkoda gadać! Dwójka dzieci bez ślubu, a w dodatku sprawca grosza nie płaci na rodzinę! Moja bogata siostra mi wtedy nie pomogła. Patrzyła na mnie wielkimi oczami i milczała. Za to ten jej Maks szybko znalazł rozwiązanie.
POMUZCIE DAJE NAJ przetłumacz zdania ale bez tłumacza !!! Moja siostra zrobiła zaproszenie urodzinowe. Chłopcy grali piłkę na boisku. Moja mama namalowała kwiaty.
CEQHP7. Odpowiedzi Lolida odpowiedział(a) o 09:57 omG ZBOCZENIE!nwm :( nawet jakbyś komuś powiedizał to chyba wstyd nie?sory nwm :( Fiisz odpowiedział(a) o 09:56 Nie mów, chyba że się to powtórzy ;)) Grayson odpowiedział(a) o 10:30 To zalezy ile macie lat...A nie mogłes jej powiedzieć zeby cie nie dotykała?No w końcu to twoja siostra..ja bym nikomu o tym nie mówiła i na drugi raz nie prosiłabym jej o pomoc przy opatrywaniu ran szczegolnie w takich miejscach... Chore... Ja to bym się kogoś poradziła na Twoim miejscu tp.. naj kolegi. Posłuchaj się siostry ; ] papixsi odpowiedział(a) o 15:42 ojoj! ona jest jakaś zboczona (bez urazy :O) ja bym powiedziała mamie lub tacie ;) blocked odpowiedział(a) o 14:28 no cóż ,,,, wykorzystała Cię hahhaahahhaha Jpd,jaka zboczona xDJa bym tego nie mówiła,ale ja to się będzie powtarzać,to powiedz,żeby se znalazła jakiegoś chłopa ,no bo z bratem ?! I bd spoczi B-] Litke odpowiedział(a) o 23:42 masz bardzo zboczona siostrę . odpowiedział(a) o 14:13 Jprld, chlopie Jak ci bylo przyjemnie to nie wstydz sie lel Powiedz by sie rozebrala i bierz sie do roboty., Swoja droga ci zazdroszcze ;p Co za ściema Fantazja Cię poniosła Najlepiej opowiedz o tym rodzicom. Donnia. odpowiedział(a) o 09:59 Ja powiedziałabym o tym rodzicom lub innej, dorosłej osobie, do której masz zaufanie. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich! Witajcie. Mam na imię August i jestem martwy. Zapewne zastanawiacie się, jak do tego doszło? Spokojnie. Zaraz wszystko wam wyjaśnię. Zebrałem was tu po to, aby opowiedzieć swoją historię. Więc rozsiądźcie się wygodnie i posłuchajcie. Miałem młodszą siostrę o imieniu Felicja. Mimo, że byłem od niej starszy o ładnych parę lat, traktowała mnie, jakby to ona była starsza i mną pomiatała. Zresztą nie tylko ona, nasi rodzice również. Byłem bardzo chudy, ludzie mówili, że jak tyczka. Podczas, gdy moja siostra przekroczyła 300 kilo żywej wagi. Była wielka niczym góra i ciężka jak stado słoni. Mieszkaliśmy wszyscy w małej, zapomnianej przez boga i ludzi wiosce w sercu Bieszczad. Życie nas nie rozpieszczało, możecie mi wierzyć. A mnie to już zwłaszcza. Rzeźnia, w której pracowałem splajtowała i z dnia na dzień straciłem robotę. Było to jedyne źródło naszego utrzymania. W drodze powrotnej płakałem. Kiedy dotarłem na miejsce, stałem godzinę pod drzwiami naszej chaty, bo bałem się wejść do środka i się do tego przyznać. Moja siostra bywała wobec mnie bardzo agresywna, a że była od mnie dużo większa, nie miałem z nią szans. Biła mnie po twarzy i gdzie popadnie swoimi ogromnymi łapskami, a jej krzyki brzmiały, jakby ktoś tarł metalem o beton. Już od najmłodszych lat wiedziałem, co to piekło. Rodzice mnie odrzucili faworyzując moją młodszą siostrę. Każdą jej zachciankę musiałem spełniać, jakbym był służącym. Podczas, gdy moi rodzice uwielbiali mnie bić i wyzywać. Codzienne powtarzali mi, że jestem nikim i za najmniejsze wykroczenie od razu dostawałem po gębie. Byłem traktowany niczym pies. Miałem swój kojec i jadłem z psiej miski. W atmosferze wyzwisk i chorej presji żyłem już 17 lat. Matka mnie musztrowała i potrafiła znienacka uderzyć, nawet jeśli chwilę wcześniej głaskała mnie po głowie. Oboje powtarzali mi, żebym kochał i dbał o moją siostrę. Nocami kiedy leżałem w swoim kącie musiałem wysłuchiwać zwierzęcych dźwięków ich kopulacji. Kiedy dostałem dyplom ukończenia szkoły, biegłem do domu uszczęśliwiony. Minąwszy furtkę naszego domu, zaniemówiłem. Zobaczyłem moich rodziców wiszących na drzewie za naszą stodołą. Była tam też moja siostra, wpatrzona w dwa trupy jak urzeczona. Odciągnąłem ją chcąc zaoszczędzić jej tego widoku. Nasi rodzice w chwili śmierci trzymali się za ręce. Odciąłem ciała i wniosłem do szopy. W chwili niewiadomego szaleństwa zacząłem dźgać trupy śrubokrętem. Nagle przyszła mi do głowy pewna myśl. I teraz pomyślicie sobie pewnie, że z rozpaczy oszalałem. Otóż umyłem ciała i tak powiem to głośno: ugotowałem zupę z ciał rodziców i podałem ją siostrze. Wyszedł z nich pyszny krupnik. który moja siostra zjadła ze smakiem. Pragnąc pocieszyć siostrzyczkę zapewniałem, że się nią zajmę i, że wszystko będzie dobrze. Mijały lata a moja siostra robiła się coraz większa i coraz cięższa. Cały świat o nas zapomniał podczas, gdy ja imałem się każdej pracy, żeby związać koniec z końcem. Kiedy ja pracowałem moja "mała" siostra w ogóle nie opuszczała domu. Blada, gruba rozlana i bluzgająca siedziała na kanapie i oglądała telewizję. Wiedziałem, że moja siostra jest potworem, lecz mimo to czułem perwersyjną przyjemność w usługiwaniu jej. Nazywała mnie kundlem i życzyła mi śmierci. A ja mimo to wycierałem jej tyłek i przemywałem odleżyny. Była zbyt ociężała, aby pójść do toalety. Jadła coraz więcej i ciągle było jej mało. Pewnego dnia stwierdziła, że chce prawdziwe mięso. Nie pozostało mi nic innego, jak pójść coś znaleźć. Przyniosłem do domu truchło przejechane przez samochód. Ale to jej wystarczyło. Zjadła surowe mięso łapczywie. Od tamtej pory musiałem zacząć polować i przynosić jej krwawe ochłapy, czasem nawet padlinę. Doszło do tego, że ukradłem trupa z zakładu pogrzebowego i zrobiłem z niego jedzenie dla mojej nienasyconej siostry. Przez pewien czas było naprawdę przyjemnie, bo moja siostra była najedzona i nie była taka straszna. Aż w końcu przypomniała sobie o obiedzie w dniu śmierci rodziców. Zasmakowała w świeżym ludzkim mięsie. W związku z tym zażądała bym jak się wyraziła "dał jej cząstkę siebie" Niewiele myśląc poszedłem do szopy i wziąłem z niej piłę mechaniczną. Powiem to wprost: miałem zamiar odciąć sobie nogę. Tak, dobrze słyszeliście. Wróciwszy do domu nastawiłem garnek z olejem, aby potem ugotować odciętą kończynę. Następnie wziąłem się do dzieła. Podstawiłem miskę, oparem się o ścianę i zacząłem ciąć poniżej kolana. Od razu pożałowałem tego kroku, bo ból był nieziemski. Zacisnąłem zęby, aż zaczęło pękać mi szkliwo, a krew zalewała całą podłogę. W pewnym momencie trafiłem na kość, która zaczęła trzeszczeć. Zasłabłem i ogarnęła mnie ciemność. Z omdlenia obudziły mnie wrzaski mojej siostry. Byłem tak długo nieprzytomny, że zdążył się zapalić olej, który wcześniej naszykowałem. Spojrzałem na moją nogę i zobaczyłem ochłap wiszący luźno na skórze. Chciałem ugasić ogień, więc próbowałem się podnieść, ale przez upływ krwi byłem bardzo słaby. Próbowałem ugasić ogień wodą z innego naczynia, ale z osłabienia upadłem na garnek z palącym się olejem. Ogień zaczął ogarniać całą kuchnię. Drewniane meble, firanki. Próbowałem ponownie wstać, ale czułem, że cały się trzęsę i że spada mi tętno. Mogłem jedynie patrzeć jak płomienie dochodzą do posłania mojej siostry i je ogarniają. Ona sama leżała na podłodze wierzgając grubymi nogami. Długo cierpiała, zanim ogień strawił jej ciało. Ogień sięgnął dachu i z naszej ubogiej chatynki zostały tylko zgliszcza. A z nas pozostał tylko popiół i odór zepsutych wędlin. To już koniec tej historii. Teraz już wiecie jak wyglądało moje życie. Jak i dlaczego umarłem. Tak to my, brat i siostra. Dwa duchy, które będą po wieki nawiedzać te niedostępne Bieszczadzkie tereny.
Urodziłem się, jako pierworodny i już z tego można wywnioskować, że byłem dzieckiem miłości. Ojciec pysznił się tym wśród kolegów mających córki. - Mam pierwszego syna. Pozostałe zadania stawiane młodemu mężczyźnie, takie jak wybudowanie domu, posadzenie drzewa, sobie darował. Młodym, najwygodniej było zamieszkać z rodzicami mamy i tak też zrobili. Przez to mama zmuszona była nieznacznie zmienić swoje przyzwyczajenia. Oficjalnie wprowadziła męża do swojego pokoju i od tej pory nie musieli kryć się przed rodzicami. Na świat przyszedłem, podobnie jak inne tego typu dzieci, siedem miesięcy po ślubie. Ważyłem wyjątkowo dużo przy uwzględnianiu dziewięciomiesięcznej ciąży, jednak, jako wcześniak byłem prawdziwym gigantem, taka jest wersja oficjalna obojga rodziców. Mieszkanko wcześniej było ciasne, a przywiezienie dziecka ze szpitala jeszcze uszczupliło metrów kwadratowych przypadających na mieszkańca. Dziadek, jako najbardziej otrzaskany z matematyki, wiadomo jak zdawał starą maturę to musiał, wyliczył dwa i pół metra dla każdego z uwzględnieniem łazienki. Właściwie obliczenie było bardzo proste wystarczyło policzyć domowników dziadek, babcia, brat mamy z żoną i czwórką dzieci oraz młodsza siostra z bliźniakami i z drugim partnerem życiowym, jej były też mieszkał z nami wszystkimi. Byliśmy tymi lepszymi w rodzinie, mięliśmy cały malutki pokój tylko dla siebie, pozostali zmuszeni byli do solidarnego dzielenia się wszystkim. Kiedy podrosłem i nauczyłem się czytać, przeglądałem listę lokatorów naszego bloku. Zaskakujące było to, co zauważyłem, a mianowicie w pozostałych mieszkaniach ubyło domowników tylko u nas stale przybywa. Oni osiągnęli to dzięki wyjazdom do pracy za granicę, a my pozostaliśmy w kraju, jako patrioci tak wolałem myśleć. Brakowało nam wtedy pieniędzy nawet na jeden bilet i kilka groszy na najnędzniejszy kąt w obcym kraju. Gdyby wtedy płacono na dzieci pięćset plus, prawdopodobnie do czasów obecnych nikt by z nas nie został. Niestety nie posiadaliśmy też zdolności kredytowej i przez to zmuszeni zostaliśmy do zadowolenia się tym, co mamy. Przeludnienie ma też i dobre strony, w pierwszej kolejności byliśmy brani przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej do przydzielania pomocy socjalnej. Nawet nieźle wychodziliśmy na tym, podliczanie na koniec każdego miesiąca pozyskiwanych bezzwrotnych zapomóg to potwierdzało. Stale mieliśmy opłacony czynsz, prąd, gaz, zakupiony opał, chodziliśmy na obiady, dostawaliśmy przydziały z banku żywności, a nawet odzież. Dorośli skrupulatnie pilnowali żeby przypadkiem nie wypaść z systemu przez nieumyślne podjęcie pracy, ponieważ powroty są bardzo trudne, a często nawet nie możliwe. Rodzice, nie pracując, dysponowali dużą ilością wolnego czasu, więc poświęcali go zakupom w promocji i mnie. Jednak, jak niedługo się okazało niezupełnie. Mama urodziła siostrę. Natychmiast w domu zaprzestano zwracać na mnie uwagę i przeznaczyli czas malusieńkiej dziewczynce. Wiele godzin poświęciłem na obmyślaniu planu pozbycia się bachora z domu, jednak stale ktoś się kręcił i wyrzucenie przez okno było niewykonalne, choć kilkakrotnie próbowałem. Podobnie z otruciem mi nie wychodziło, wtedy przekonałem się, że nie jest to takie łatwe jak w filmach kryminalnych. Choć bardzo tego nie chciałem, to musiałem pogodzić się z porażką i tak szwendająca się wszędzie za mną pokraka rosła. Troszkę miałem przy dorastaniu szczęścia, gadżety elektroniczne nie były wtedy w tak masowym użyciu i dzieciarnia przebywała całymi dniami na podwórkach. Nikomu jeszcze na myśl do durnego łba nie przychodziło, że dzieci nie mogą się bawić bez opieki dorosłych. Widocznie swoboda wieku dziecięcego i niewinna radość płynąca z dzieciństwa stały się dla cymbałów decydentów solą w oku. Teraz po ich innowacjach nie zauważysz dzieci na podwórku, bawiących się w dom, dwa ognie, chowanego, skaczących na skakance, grających w klasy. Podwórko mieliśmy duże i od dawna było na nim wygospodarowane miejsce na boisko. Stale, po szkole, grała na nim młodzież, w soboty dorośli kopali piłkę, nam w tym czasie pozostawało patrzenie. Podczas ładnej pogody w ciepłe słoneczne dni granie w gałę szło od rana do wieczora, często szkoła nie była w stanie temu przeszkodzić. Byłem dobry na boisku, przez to przyjaciół miałem sporo, nawet wtedy, kiedy byliśmy już napalonymi nastolatkami. Jednak moja siostra przy moich kolegach mogła czuć się bezpieczna, ponieważ do urodziwych nie należała. Brzydota jej mi nie przeszkadzała, tylko mieliśmy te same geny i ja przez to śliczny nie byłem. Natomiast moja drużyna w przeciwieństwie do mnie prezentowała się znakomicie, a o ich względy rywalizowały koleżanki z klasy siostry. Dzięki temu miała spory zapas przyjaciółek, które namawiały ją by przedstawiała je moim kolegom. Nawet szybko potworzyły się pary, które ze zmiennym szczęściem trwały w związkach. Przez to siostra miała stale zajecie przy kojarzeniu się nowych sympatii, lub pocieszaniu po rozstaniach. Przykro mi było, że w tej części dorastania nie uczestniczyłem, ponieważ nie byłem piękny i bogaty. Jednak życie ulicznika wyrobiło u mnie spostrzegawczość i znajomość potrzeb ludzi. Powoli uczyłem się spełniać indywidualne, najbardziej wymyślne marzenia i dostarczać poszukiwany towar. Błyskawicznie rosły moje dochody, choć w sposób nie do końca legalny, ale akurat tym się nie przejmowałem. Doskonale wiedziałem, że tylko głupiec rejestruje swoją działalność, prawdziwi twardziele już nie. Wtedy nikt nie kontroluje twoich dochodów i nie przysyła bzdurnych urzędowych pism. Zacząłem inwestować w najcenniejsze, co miałem, w rodzinę, a żeby napływ gotówki nie rzucał się w oczy, stopniowo ich umieszczałem w różnych częściach Polski. Idealnymi do zamieszkania były duże miasta, gdzie panowała anonimowość, nawet w małych kilkurodzinnych budynkach. Dziadkowie zamieszkali na wybrzeżu, wujek w górach, ciotka na Mazurach, a rodzice w centralnej Polsce. Dobrze im się tam żyło, nie musieli korzystać z pomocy MOPS-u, lecz nie zapomnieli, komu to zawdzięczają. Siostra pozostała na starym mieszkaniu i po stracie przyjaciółek, które powychodziły za mąż nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Chcąc poprawić jej humor i wyciągnąć ze stresu, sfinansowałem poprawę aparycji. Ktoś kiedyś powiedział głupio, że pieniądze szczęścia nie dają, strasznie się mylił w swojej ocenie. Prawdopodobnie nie widział po zabiegach kogoś podobnego do mojej siostry. Nagle za sprawą najlepszych specjalistów z chirurgii plastycznej przeobraziła się w piękną kobietę. SPA zadbało o doskonałą figurę, a reszty dokonały najlepsze kosmetyki, najdroższa garderoba i klejnoty. Nareszcie bez kompleksów może korzystać z uroków życia, przebierać w mężczyznach, jeżeli ma tylko na to ochotę. Robiłem wszystko, by moje małe interesiki nie zaniepokoiły jakiegoś rekina. Wtedy do pokonanego przysyła się jakiegoś egzekutora, przez to żyłem ciągle w strachu. Jednak udało mi się podczepić pod grubą rybę, dawnego starszego kolegę z boiska, powiązanego ze światem polityki i biznesu. W brew pozorom moja facjata bardzo mi w tym pomogła. Często wystarczy by eleganciki w najdroższych garniturkach spoglądając w moją mordę, zmieniali zdanie, tak jak życzy sobie tego mój promotor. Problemu z dziewczynami, od kiedy sypię kasą już nie mam, najwyżej z ich nadmiarem. Jednak są to same śliwki robaczywki, nic godnego uwagi nie znalazłem, Problem podobny z kobietami mają moi starzy kumple od gały, tylko w przeciwieństwie do mnie są na piedestale, mają żony i zajmują wysokie stanowiska publiczne.
moja siostra zrobiła mi dobrze